Goa/Calangute
Szymek został w hotelu. Przechodzi znacznie gorsza wersje tego czego ja o włos nie dostałem wczoraj. Nawet nie próbuje sobie wyobrazić 700km przebytych autobusem (bez postoju) z takimi problemami jakie dotknęły mojego kompana.
Widziałem już plaże. Piękno niczym z okładek magazynów turystycznych. Palmy kłaniają się ponad złocistym piaskiem plaży ciągnącej się dokąd wzrok sięga. Na niej rozłożone leżaki przy każdym cudowny parasol wykonany z bambusa i palmowych liści.
Co kilka metrów chatka, również wykonana w bambusowej technologi, oferująca rozmaite drinki, zakąski i coś więcej jeśli tylko masz ochotę. Jako wytrawny znawca temperatur wody kąpielowej, stwierdzam, że jest idealna. Słynę z tego, iż nie wytrzymuje w wodzie dłużej niż kilka minut. Tu nie mam dość. Tradycyjnie muszę wspomnieć, iż leżakowanie przerywane jest raz po raz przez sprzedawców. Ciągle coś nowego “very cheap sir”. Maja znowu okulary, ręczniki, mapy i korale, na które kilkakrotnie się skusiłem. Już cała ma lewa ręka wygląda jak choinka, obłożona ozdobami po sam łokieć.
Jednak po wcześniejszym pobycie w Mumbai, życie w Calangute (tak nazywa się miejscowość, w której obecnie przebywamy) muszę przyznać lekko przynudza. Głównie ze względu na swój typowo turystyczny klimat. Gdyby nie klaksony i wysokie palmy to można by zapomnieć, że to koniec świata. Masy białych turystów, psują dzikość tego miejsca. Nie ma świętych krów, zapachu zmęczenia, większość z klimatu gdzieś pochowana. Aparat w torbie. Brak weny. Jest pięknie dla oka, nie dla duszy. Można się wyluzować by zebrać się na dalsze wyprawy. Raduję się pogoda 40C na plaży powoduje euforie w mym sercu. Smogu brak. Widoczność znów aż po horyzont. Można oddychać.
Ja myślę gdzie by tu uciec a tubylcy, chłopcy młodsi niż ja, proszą mnie na kolanach by coś od nich kupić wytrzeszczając te swoje wielkie czarne oczy. Sami montowali te różności. Ja w ich wieku moglem studiować, bawić się, żyć pełnia możliwości. Oni chodzą w 40 stopniowym upale po plaży, prosząc się od białych o “cokolwiek”. Nie mówię, że u nas jest lepiej, nie ma biedy, ale tutaj czuje się dziwnie patrząc na to z tym swoim innym, “lepszym” kolorem skóry. Kopiłbym od nich wszystko, ale niestety mnie nie stać. Indie to wielki kraj.
Hej!
Własnie mam chwilke i troche sobie poczytałam co tam u was słychac:) Widze ze w miare dobrze sie bawicie:) Nie zazdroszcze wam tylko tej rewolucji żołądkowej - no ale coś za coś. Pozdrawiam i czekam na wiecej fotek:)
Comment by Ewa — 26/02/2007 @ 03:24 pm
lekarstwo dla szymona
DEPENDAL-M go to medical store/pharmacy and ask for this medicine, and eat one tablet in morning and one in the evenning for 2 days.that’s message from lovelly GARUS!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Comment by Joasia — 26/02/2007 @ 06:41 pm
AND eat this after food /always!!!!!!!
Comment by Joasia — 26/02/2007 @ 06:41 pm
Hi Simon,
how are u now mate..?
Regards.
Comment by Gary — 28/02/2007 @ 10:32 am