Jarek Jarosz photolife

27/02/2007

Calangute

Filed under: Uncategorized — admin @ 09:51

Wczoraj wieczorem pokusiliśmy się o normalna kolacje i poranne testy wykazały, że wszystko jest już w normie.

Dzisiejszy dzień to kontynuacja relaksu na plażach, kąpiele, handlowanie i spacery. Jak tylko zejdziemy z kompów planujemy wypożyczyć motocykle i zwiedzić okolice. Spacer po Calangute uświadamia mnie w olbrzymiej różnicy pomiędzy metropolia jaka jest Mumbai a ta mała wioska na Goa. Kompletnie inny świat. Budynki przypominają filmy z Zorro. Takie białe kapliczki z krzyżem na szczycie a na bokach dzwony. W sklepach i knajpkach wiszą obrazy Jezusa przyozdobione kwiatami. Tym razem populacja miasta dzieli się na trzy grupy:

Najliczniejsza to oczywiście handlarze, druga – równie liczna to taksówkarze (nadzwyczaj natrętni) a trzecia grupa niewiele mniejsza, to turyści, głównie z UK.

To nasza ostatnia noc w Calangute. Jedziemy dalej na południe. Postanowiliśmy, że tym razem spróbujemy “na stopa”. Zobaczymy jak będzie. Zdjęć nie da się wysłać bo w kafejkach mają jakieś śmieszne programiki blokujące dostęp do wszystkiego poza przeglądarką.

Jest super Ciepło ;) Staje się czerwony.

Powered by WordPress