Margao - Colva Beach
Po pierwszym udanym przejeździe koleją w czwartkowy poranek osiągnęliśmy kolejne miasteczko usytuowane 40km w kierunku południowym od naszego ostatniego położenia.
Margao to kurort turystyczny z wieloma “przyjemnymi” hotelikami wybudowanymi tuż przy plaży. To już nasz piaty pokój, jak na razie bez zaobserwowanego robactwa. Nasz ostatni hotelowy gość - prusak gigant (w zasadzie jego zwłoki) nie przetrwał ostatniej nocy. Mini mrówki pozostawiły po nim malutki szkielecik i nóżki. Wracając jeszcze do wczorajszego wieczoru. Po zwiedzeniu Panji wróciliśmy na noc do naszej wioski, gdzie postanowiliśmy zaliczyć lokalny bar. Coś w stylu naszego “Bar Bistro” czyli meeting room dla lokalnych, znudzonych mężów. Zamówiliśmy dwie butelki lokalnego piwa. Barman ze szczerym uśmiechem przedstawiającym ostatnie trzy zęby z kompletu jaki mu został z dzieciństwa, przyniósł butelki i dwie szklanki ochoczo przygotowując się do nalania. Nigdy nie widziałem tak brudnych-umytych szklanek. Były wręcz kremowe od rożnych mazi i tłuszczyków. Szymek stanowczo przerwał ceremoniał tłumacząc, że piwo bardziej smakuje mu prosto z butelki. Uznałem, Iż było to najlepsze z możliwych dyplomatycznych wytłumaczeń tak by nie urazić wyraźnie zdziwionego właściciela.

Teraz znów walczymy z falami najcieplejszego morza w jakim udało mi sie dotychczas urzędować. Woda cieplejsza niż powietrze. Zbieramy siły przed uderzeniem w głąb lądu. Przed nami ostatnia zaplanowana atrakcja 100km na wschód by zobaczyć Indyjskie wodospady.
Dziś filmik z rajdu przez Goa’ńskie wiochy crmv0043.AVI
ten filmik jaki czad!!!
ogladam go z otwartka geba, i czuje sie jakbym tam byla na tym motorze…dziwne uczucie..radosc jak na karuzeli…
Comment by Joasia — 01/03/2007 @ 12:54 pm
czytam czytam jak dobrą książkę:) a w radio Dave śpiewa co Martin napisał:)
Things get damaged
Things get broken
I thought we’d manage
But words left unspoken
Left us so brittle
There was so little left to give
powodzenia:)
Comment by sophie — 01/03/2007 @ 01:10 pm
Hi..
How was the driving experience on Indian Roads Simon.?
Enjoyed it, or not..I hope u did.
Just keep it safe mate.
Gary
Comment by Gary — 01/03/2007 @ 01:38 pm
Czytamy z zaciekawieniem . Dziekuje za Cool relacje ;)
Comment by Natalia — 01/03/2007 @ 03:39 pm
Hi Gary
Riding a bike is always great!! I taught Yarek how to do it and even he admited that it’s as good as sex ….hehehe
we rode along some very small villages so the traffick wasn’t too scary,but seeing a waving policeman in front of my front tyre wasn’t pleasant.Thanks to Yarek’s reflex we got away from the troubles :-)
We still having great time,more relaxed now,we are not as excited as we were in the begining but it’s still wonderfull
..real chill out :-)
Shame we see so many great lalunias and ….nothing:-)
see u soon guys
Simon
Comment by Simon — 01/03/2007 @ 06:16 pm
no zajefajnie, trzeba mieć jednak odwage na taka podróż. Mam nadzieje że kiedys zobaczę zdjątka z tej wyprawy…czy znają tam Marmite?
Comment by szaniek — 01/03/2007 @ 07:21 pm
Hi guys…
i read your stories and cant believe …jarek, a co toalety,sou ok? :)))))many regards….
Comment by adamcova — 02/03/2007 @ 03:40 pm
Hey ya Simon..!
Don’t bother going for those lalunias, trust me they ain’t as great as their first impression. and anyways, half of the London’s waiting for you. ;)
M really happy to find out that our Little Mr. Eric did some mobike-riding.! Had some real fun,?
I wish you have great-great-greates times there..!
I m really missing going to zebra for a beer..!
And by the way, I got my insurance sorted out, and started driving already.
See ya soon.
Take care, n have fun.
Comment by Gary — 02/03/2007 @ 08:05 pm