Pokochac Indie
Kiedy Szymek po powrocie z wyprawy do Kolamb (Wodospady) stwierdził, ze rozwiało mu włosy dodając - a Tobie?
Odparłem:
NIE WIEM NIE WIDZIAŁEM SIĘ OD WCZORAJ.
te spontanicznie wypowiedziane słowa, chyba najlepiej mówią o dzisiejszym dniu.
Zebraliśmy się dość wcześnie i po śniadaniu bez prądu wyruszyliśmy na kolejna wyprawę w nieznane. Braki prądu w Indiach to jeszcze normalka i nikogo tu nie dziwią. Wiec dziś zjedliśmy śniadanie bez tostów.
Jako nowi fachowcy od autobusów lokalnych, nie musząc korzystać z luksusów taksówek, udaliśmy się tym właśnie transportem do Margao. Miasta położonego kilkanaście kilometrów od plaży, wyposażonego w stacje kolejowa. Na stację trafiliśmy bez większych problemów, pytając o drogę często spotykanych policjantów, których głównym zajęciem było zastępowanie znaków świetlnych na drogach. W Indiach mało kto zwraca na nie uwagę, wiec policjant lepiej się sprawdza w zatłoczonych miejscach, gdzie pieszy nie ma szans na przejście przez drogę. Dworzec okazał się o wiele przyjemniejszy od tego w Bombaju (stara nazwa Mumbai). Dzięki temu odkryliśmy ostatnia tajemnice Indii - rezerwacje pociągu dalekobieżnego. Trik polegał na tym, że tu było o kilka tysięcy mniej ludzi na dworcu, dzięki czemu wszystko można było lepiej zrozumieć. Najpierw należy zaopatrzyć się w karteczkę, na której jest kilka rubryczek do wyplenienia. Miedzy innymi - Full Name (Max 15 Letters)- Brzęczyszczykiewicz nie pojedzie. Następnie po odstaniu 20 min w kolejce do jednego z okienek, które na pierwszy rzut oka wyglądają tak samo jak każde inne, dowiadujemy się, że to nie to okienko. Kolejna kolejka doprowadza na do mundurowego w kasie specjalnej (turyści, emeryci, policja, wojsko, oraz … posiadacze kart kredytowych ;) (???)). Tam dopełniamy resztę pól, których nikt sam nie wypłeni -nazwa pociągu, nr “pryczy” etc. i w końcu mamy swoja pierwsza rezerwacje. Do Mumbaj wracamy w poniedziałek wieczorem ( planowany (!) czas podróży 12 godzin - ile będzie nie wiadomo).
Kolejne zadanie to zdobycie biletu na pociąg, który zabierze nas do Kolamb. Bardziej w głąb lądu, dalej od cywilizacji. W kolejnej kolejce dowiadujemy się, że jest godzina 11:00 pociąg odjeżdża 0 13:00 a bilety sprzedają od 12:00 ;). Pozostało nam tylko czekać na peronie, na który trzeba mieć specjalny bilet peronowy (cena 3rp). Tam wyczaili nas jeden z biedaków i grzecznie poprosił o o pomoc. Był pierwszym w dzisiejszym dniu wiec dostali 20rp, ale mimo wszystko nie ucieszył się zbytnio. Usiadł nieopodal i zaczął płakać. Mężczyzna w wieku około 40lat z łzami w oczach w podartych spodniach to koszmarny widok. Wiem, ze i w Polsce czy Anglii nie brakuje takich ludzi, ale nigdy nie miałem z czymś takim tak bliskiego kontaktu i nigdy nikt we mnie nie widział tyle nadziei, że to właśnie ja go uratuje. Godzina 12:00 wybiła, wiec po raz kolejny mogliśmy odstać swoje po bilety, które w końcu zdobyliśmy. Szymek wolał jednak upewnić się, o której dokładnie odjeżdża pociąg. Tu muszę zacytować podsłuchaną rozmowę.
-o której odjeżdża pociąg do Kolamb?
-o 13:00
-dokładnie o 13:00?
-o 13:20 dokładnie.- odpowiada kobieta w informacji.
-a jak długo trwa podróż?
-30min
-30?
-dokładnie 40… no może do jednej godziny.-odparła Hinduska.
-Szymek przeklina do mnie po polsku.
Chciałbym tu dodać, że ciekawość Szymka wynikła z wcześniejszej rozmowy z bileterka.
-Jak długo jedzie pociąg?
-20min
-20?
-no może 40min - zastanawia się bileterka.
Szymon nie lubi niedokładności w odpowiedziach o czym niejednokrotnie się przekonałem.
W związku z powyższym pozostała nam dobra godzina do odjazdu. Przechodząc kładka ponad torowiskiem zauważyłem, że po drugiej stronie dworca, znajduje się wielka budowa przy, której powstało małe miasteczko slums’owe. Nic nie mogło mnie powstrzymać by tam nie zajrzeć. Pośród cegieł,szmat i worków, w kurzu wyłowiłem kilkoro bawiących się dzieciaków, którym począłem pstrykać fotki. Zachowałem spory dystans, by niepotrzebnie nie straszyć dzieci i nie prowokować pracujących nieopodal rodziców. Mały chłopczyk z opona i patykiem w ręku pierwszy zauważył intruza i podszedł do mnie by zobaczyć kim jestem. Gdy zobaczył aparat wiedział co robić, czym zachęcił pozostałych. Takim sposobem w kilka sekund z niezauważalnego paparazzi stałem się centralna osoba obozu. Nie chciałem przeciągać sprawy. Z doświadczenia już wiedziałem, że rodzice w takich sytuacjach próbują robić dobry interes na swych pociechach. Zamiast pieniędzy tym razem dzieci zostały obdarowane ciastem z pobliskiego kiosku. Wróciłem na dworzec. Ostatecznie pociąg przybył 13:40. Podróż pociągiem przez Indie to niesamowite przeżycie. Brak szyb w oknach i otwarte drzwi powodują uczucie bliskiego kontaktu z naturą przemykająca przed oczyma. Coś więcej niż przyczepa ciężarówki, gdyż linia kolejowa przecina bardziej dzikie tereny niż drogi samochodowe. Im bardziej na wschód tym widoki były bardziej interesujące. Tuz przed stacja Kolamb mijaliśmy most, z którego zauważyliśmy praczki pracujące w przepływającej poniżej rzece. Musieliśmy to zobaczyć. Spacer w 40stopniowym upale po szynach w pocie czoła sprawił mi niesamowita frajdę. Najpierw powoli wynurzyłem się z nad mostu by nie spłoszyć kobiet. Gdy miałem już odpowiednia ilość materiału, zdecydowałem się że zejdę kamienistym urwiskiem i spróbuje z bliska. Z daleka począłem machać powitalnie pokazując, ze nadchodzi dobry człowiek. Jak zwykle niepewność pojawiła się na twarzach moich modelek, ale aparat łagodzi obyczaje. Photo? Coś odpowiedziały z minami uśmiechniętymi, co oznacza, ze mogę ! Tu mała dygresja. W Indiach w przeciwieństwie do wielu europejskich narodów słowo TAK to nie znaczące kiwanie głowa w gore i w dol a coś pomiędzy NIE WIEM a NIEMOŻLIWE. Proponuje teraz by każdy przećwiczył ten ruch głowy aby zrozumieć moje zakłopotanie, gdy pytam czy mogę zrobić zdjęcie. Nigdy nie wiem czy tak czy nie.
Sesja z praczkami zakończyła się pełną satysfakcja obu stron. Dalej już tylko wodospady.
Wypożyczyliśmy JEEPA, gdyż droga do wodospadów prowadzi przez dżungle i nie można się tam inaczej dostać. Droga samochodem, rówieśnikiem radzieckiego UAZA, okazała się równie zabawna jak przechodzenie przez drogę. Podskakiwaliśmy z Szymonem o mało nie rozbijając metalowego dachu. Droga nie wyglądała na bardzo wyboista i gdyby nie to, że przekraczaliśmy rożne rwące potoki to wolałbym przejechać to maluchem. Po przejeździe sprawdzałem czy czasem nie mieliśmy kwadratowych kol bo drgania były nadzwyczajne.
Z reszta zobaczcie sami crmv0068.AVI i dalej crmv0069.AVI ( ściszyć głośność !!)
Jak widać na przykładach było wesoło. Zaproponowałem kierowcy występy w Paris - Dakar, ale po minie wywnioskowałem, że nie bardzo ogląda Eurosport. Droga powrotna byla juz o wiele gorsza, ale o tym za moment.
Nie chce się rozpisywać o wodospadach bo każdy wie jak jest. Pieśnie, głośno, romantycznie i …. małpio. Moja wcześniejsza małpia rodzina wysiada do tej ilości małp jaka zobaczyłem przy wodzie. Moglem focić do woli.
Wracając do powrotu. Moja mama zawsze mówiła, ze nie przepada ze mną jeździć samochodem, gdyż ie czuje się ze mną bezpiecznie. Nie wiem co by zrobiła naszemu kierowcy po takim rajdzie. Przypominam ze w Indiach ruch lewo-strony (samochód powinien być po lewej) crmv0073.AVI
ja miałem serce w gardle i nie za bardzo wiedziałem jak przekonać kierowcę by zwolnił. Na pewno zrobi furorę na Youtube.
Po drodze zatrzymał się jeszcze przy jednej z plantacji, gdzie zrobiłem zdjęcie chmarze dzieciaków plantatorów. Wspaniale uczucie. Byliśmy tam wydarzeniem miesiąca. Później sam “Holek” pozwolił sobie zrobić z nami zdjęcie przy jego terenowym wozie i pomknęliśmy z zawalem dalej w strona Margao.
Dalej to już tylko powrót do naszego “plażowego kurorciku” autobusem o niepowtarzalnym klimacie.
Można się zakochać w tym kraju, pogodzie i ludziach.
Na koniec instrukcja jak rozmawiać przez telefon w zatłoczonym hinduskim autobusie crmv0076.AVI
no to robię “wait” jak jeszcze piszesz…
uśmiałam się ze zdania, że Brzeczyszczykiewicz nie pojedzie:) genialne…
Comment by N — 02/03/2007 @ 05:29 pm
jezeeee….!
That’s what you call adventurous..! isn’t Mate.
Had fun or not.?
Take care.
Comment by Gary — 02/03/2007 @ 07:57 pm
:)
Comment by Gary — 02/03/2007 @ 08:10 pm
(:))
Comment by Gary — 02/03/2007 @ 08:10 pm
zrobilbys filmik malpka?coo???
Comment by Joasia — 03/03/2007 @ 03:20 pm