Jarek Jarosz -photolife

30/04/2007

India- Dodatek filmowy

Filed under: 01.Life, 02.India 2007 — Jarek @ 11:58 pm

 movie_0001.wmv

Filed under: 01.Life — Jarek @ 04:23 pm

Nie mogę dojść do siebie. Może zmontuje coś z komórki.

27/04/2007

Szkocja

Filed under: 03.Scotland, 01.Life — Jarek @ 08:02 pm

Szkocja z telefonu.

test.wmv

26/04/2007

26 04

Filed under: 01.Life — Jarek @ 09:10 pm

dzien ktory nie istnial…

25/04/2007

25 04

Filed under: 01.Life — Jarek @ 09:23 am

No to mam… ostatnie dwudzieste.

23/04/2007

sentymentalnie

Filed under: 01.Life — Jarek @ 09:20 pm

dworzec.jpg

Zdjęcie powstało gdy podczas pierwszego wieczoru w Mumbai, kiedy to Sunil zabrał nas by pokazać nam dworzec. Dziewczynka siedziała sobie na samym środku ruchliwego pomostu łączącego dwa perony. Ludzie nie zwracali na nią uwagi, omijając zgrabnie jak naturalnie, stojąca tam od zawsze przeszkodę.

Filed under: 01.Life — Jarek @ 02:16 pm

Wczoraj była “parapetówa” u Szymona. Koncert naszego nowego zespołu z pierwszej fazy instrumentalnej, poprzez przećwiczonego Personala zakończył się grupowym śpiewem polskich emigrantów stęsknionych za utworami w stylu “nie płacz Ewka” Dalej już nic nie było. Nie pamiętam.

17/04/2007

Norwegia

Filed under: 01.Life — Jarek @ 09:59 pm

19 Maj 2007 to data kolejnej wyprawy.

Tym razem zdobywamy Norwegię.

Filed under: 01.Life — Jarek @ 02:33 pm

Dostałem zlecenie z Serpentine Gallery na obróbkę kilkudziesięciu godzin materiału Video. Mało czasu, ale bardzo się ciesze…

15/04/2007

z szuflady

Filed under: 01.Life — Jarek @ 02:32 pm

hinduska.jpg

money.jpg

14/04/2007

Koncert w kuchni

Filed under: 01.Life — Jarek @ 12:48 am

Marcin przyniósł gitary, piece i znów odżył mit dependence. Personal Jesus w wersji rege wyszedł niesamowicie. Zakładamy zespól. ;)

12/04/2007

Szkocja - zakończenie

Filed under: 03.Scotland — Jarek @ 11:07 pm

Dziś skończyłem przeglądać zdjęcia ze Szkocji. Poniżej kilka wybranych a całość można obejrzeć tutaj.

crw_8692_edit.jpg(Liverpool )

crw_8776.jpg
img_8785.jpg

img_8787.jpg

img_8837.jpg

img_8900.jpg

img_9005.jpg

img_9008.jpg

img_9014.jpg

img_9025.jpg

img_9096.jpg

11/04/2007

Dotyk Nieba - Szkocja

Filed under: 03.Scotland — Jarek @ 06:32 pm

Wyprawę w stronę Szkocji rozpoczęliśmy późnym, piątkowym popołudniem. Droga prowadziła  przez Liverpool i  nie mogło się obejść bez wizyty w porcie, gdzie w jednym z budynków Albert Dock mieści się muzeum The Beatles, którego jednak wnętrz nie mogliśmy zaliczyć, ze względu na pozna porę. Z resztą nie to było celem naszej wyprawy.

Po zrobieniu kilku japońskich fotek ruszyliśmy dalej na północ.

1.jpg

Szybko zapadła noc i musieliśmy pożegnać się z widokami. Glasgow to typowo angielskie ceglaste budownictwo. Nie zrobiło na nas większego wrażenia. Dalej już było tylko lepiej. GPS mówił, iż droga prowadzi przez coraz bardziej górzyste tereny, raz po raz przecinane przez mniejsze, lub większe rzeki czy jeziora. Widoczność równa zeru. Szkocja nie jest krajem specjalnie zaludnionym, wiec nie ma potrzeby by oświetlać drogi. Jednak czasem zdarzyło się, ze księżyc usiłując przebić się przez ciężkie chmury, pokazał nam co nieco z tego, co ten kraj ma do zaoferowania.

4.jpg

W samochodzie przy znanych nam wszystkim rytmach depeche mode, powoli zakorzeniała się coraz bardziej spokojna atmosfera. Było nas troje i resztę nocnej trasy spędzaliśmy na rozważaniach na oczywiste dla mężczyzn tematy, co znacznie poprawiało mój średni humor.W końcu, kołysany szumem opon, wiatru i mrokiem kompletnie pustej Szkocji z uśmiechem pogrążyłem się we śnie. Mieliśmy do zrobienia 2400km bez przerwy. Zmienialiśmy się co jakiś czas i raz po raz ktoś inny zostawał przy sterach. Była to noc z Wielkiego Piątku na sobotę. Pewnie nigdy nie dowiem się czy to z tego powodu, czy innego, ale na mojej zmianie, gdzieś około czwartej nad ranem, na horyzoncie pojawiła się czerwona łuna. Początkowo myślałem, ze to wschód słońca, lecz później było już pewne, płonie jedno w ze wzgórz. Wyglądało to naprawdę ciekawie.

5.jpg

Było bardzo ciepło jak na początek kwietnia.  Widok zasłaniały inne wzgórza i krzaki. By zobaczyć coś więcej, wspinaliśmy się w kompletnych ciemnościach. Uczucie podobne do tego, gdy człowiek kręci się nocą w okolicach cmentarza.

Powoli zmiany za kierownica, nie wnosiły już oczekiwanej  świeżości. Zapadliśmy w szybki sen. Nikogo nie interesował już wschód słońca.

Powiew zimnego powietrza po plecach i skurcz wszystkich możliwych mięśni przywitał nas z nowym dniem. Zaczęło się oskarżanie, kto głośniej chrapał i kto miał gorsze miejsce do spania. Jednak wszystko przycichło, gdy sześc zaspanych oczu wyjrzało poza zaparowane okna samochodu. 6.jpg

Dokonaliśmy porannej Ablucji  movie.wmv
Dalej śniadanie po szkocku, bekon, jajko, tost, fasolka, marna kiełbasa.

21.jpg
Ręka Boga dopieszcza szkockie wzgórza.

7.jpg

b.jpg
Wieczorem dojechaliśmy do miasteczka Durness, które było celem naszej wyprawy. Dalej już tylko Grenlandia oddzielona Islandią. Po kolacji w lokalnym barze z widokiem na morze, wybraliśmy się w drogę powrotna. W planie był Edynburg, do którego dotarliśmy już nad ranem.

9.jpg

a.jpg
13.jpg

11.jpg

12.jpg

Filed under: 01.Life — Jarek @ 11:14 am

Trochę zaniedbań na blogu. Mało czasu.Obiecuje poprawę.

09/04/2007

Filed under: 03.Scotland — Jarek @ 11:18 pm

1197052.jpg

Dotyk Nieba- Scotland

Filed under: 03.Scotland — Jarek @ 01:41 pm

mapa.jpg

08/04/2007

Filed under: 01.Life — Jarek @ 08:26 pm

Wróciliśmy ze Szkocji. 2ooo km od piątku do niedzieli. Nie mam siły by pisać.

04/04/2007

Filed under: 01.Life — Jarek @ 12:55 pm

W weekend Szkocja. Znów ładuję baterie. Moje portfolio już bliskie pierwszej odsłony.

03/04/2007

Filed under: 01.Life — Jarek @ 09:40 am

2.30 nad ranem. Wpada angielska policja. Sprawdzają kto z nas wzywał pomocy (?) Kontrolują każdy pokój po czym pozwalają na sen.

02/04/2007

Filed under: 01.Life — Jarek @ 10:58 am

Wreszcie coś się działo. Weekend po brzegi wypełniony wydarzeniami zapierającymi dech w piersiach. Nie umiem popełnić tu kompletnego striptizu, ale emocje targały. Ktoś mi zrobił bardzo miłą niespodziankę. W piątek przy pełni księżyca wszystko może się zdarzyć. Słowa maja wielka sile i wcale nie muszą iść w czyny. Mogą trwać i tlić się gdzieś w podświadomości dodając siły w walce z każdym Zahirem.

Wieczorem w sobotę londyńskie city. Żenujące widoki na angielską rozebraną młodzież.

Prawdziwi przyjaciele to ci, którzy są przy tobie, gdy dobrze ci się wiedzie. Dopingują cię, cieszą się z twoich zwycięstw. Fałszywi przyjaciele to ci, którzy pojawiają się tylko w trudnych chwilach, ze smutną miną, niby solidarni, podczas gdy tak naprawdę twoje cierpienie jest pociechą w ich nędznym życiu.

Pozdrawiam…

Powered by WordPress