Dotyk Nieba - Szkocja
Wyprawę w stronę Szkocji rozpoczęliśmy późnym, piątkowym popołudniem. Droga prowadziła przez Liverpool i nie mogło się obejść bez wizyty w porcie, gdzie w jednym z budynków Albert Dock mieści się muzeum The Beatles, którego jednak wnętrz nie mogliśmy zaliczyć, ze względu na pozna porę. Z resztą nie to było celem naszej wyprawy.
Po zrobieniu kilku japońskich fotek ruszyliśmy dalej na północ.

Szybko zapadła noc i musieliśmy pożegnać się z widokami. Glasgow to typowo angielskie ceglaste budownictwo. Nie zrobiło na nas większego wrażenia. Dalej już było tylko lepiej. GPS mówił, iż droga prowadzi przez coraz bardziej górzyste tereny, raz po raz przecinane przez mniejsze, lub większe rzeki czy jeziora. Widoczność równa zeru. Szkocja nie jest krajem specjalnie zaludnionym, wiec nie ma potrzeby by oświetlać drogi. Jednak czasem zdarzyło się, ze księżyc usiłując przebić się przez ciężkie chmury, pokazał nam co nieco z tego, co ten kraj ma do zaoferowania.

W samochodzie przy znanych nam wszystkim rytmach depeche mode, powoli zakorzeniała się coraz bardziej spokojna atmosfera. Było nas troje i resztę nocnej trasy spędzaliśmy na rozważaniach na oczywiste dla mężczyzn tematy, co znacznie poprawiało mój średni humor.W końcu, kołysany szumem opon, wiatru i mrokiem kompletnie pustej Szkocji z uśmiechem pogrążyłem się we śnie. Mieliśmy do zrobienia 2400km bez przerwy. Zmienialiśmy się co jakiś czas i raz po raz ktoś inny zostawał przy sterach. Była to noc z Wielkiego Piątku na sobotę. Pewnie nigdy nie dowiem się czy to z tego powodu, czy innego, ale na mojej zmianie, gdzieś około czwartej nad ranem, na horyzoncie pojawiła się czerwona łuna. Początkowo myślałem, ze to wschód słońca, lecz później było już pewne, płonie jedno w ze wzgórz. Wyglądało to naprawdę ciekawie.

Było bardzo ciepło jak na początek kwietnia. Widok zasłaniały inne wzgórza i krzaki. By zobaczyć coś więcej, wspinaliśmy się w kompletnych ciemnościach. Uczucie podobne do tego, gdy człowiek kręci się nocą w okolicach cmentarza.Powoli zmiany za kierownica, nie wnosiły już oczekiwanej świeżości. Zapadliśmy w szybki sen. Nikogo nie interesował już wschód słońca. Powiew zimnego powietrza po plecach i skurcz wszystkich możliwych mięśni przywitał nas z nowym dniem. Zaczęło się oskarżanie, kto głośniej chrapał i kto miał gorsze miejsce do spania. Jednak wszystko przycichło, gdy sześc zaspanych oczu wyjrzało poza zaparowane okna samochodu.

Dokonaliśmy porannej Ablucji movie.wmv
Dalej śniadanie po szkocku, bekon, jajko, tost, fasolka, marna kiełbasa.

Ręka Boga dopieszcza szkockie wzgórza.


Wieczorem dojechaliśmy do miasteczka Durness, które było celem naszej wyprawy. Dalej już tylko Grenlandia oddzielona Islandią. Po kolacji w lokalnym barze z widokiem na morze, wybraliśmy się w drogę powrotna. W planie był Edynburg, do którego dotarliśmy już nad ranem.





przesyłam pozdrowienia z redakcji (zapracowanej):) własnie pracujemy nad 5 numerem naszego pisma o… kominkach;)
ja robie korekte heh
Simon, pamiętaj o żyrafie i o mnie:)
Comment by sophie — 12/04/2007 @ 07:36 pm