10,715 wizyt w listopadzie
30/11/2007
29/11/2007
slideshow from the concert
28/11/2007
26/11/2007
25/11/2007
24/11/2007
Święty Mikołaj
Tutejszy Święty jakiś wychudzony w tym roku.
My tymczasem zmieniamy barwy z czerwonych na czarne. I już po raz ósmy otwieramy
Depeche Mode party. Zdjęcia z poprzednich zlotów dm można znaleźć na www.depechemodeparty.info

23/11/2007
Zostałem właśnie zaproszony na niedzielny koncert charytatywny, zorganizowany przez lokalnych Muzułmanów, by pomóc ofiarom klęski w Bangladeszu. Dzielnica Londynu, w której rezyduje to bardzo silny ośrodek kultury Muzułmańskiej. Bricklane i okolice nieoficjalnie zwane są tu jako BanglaTown, głównie ze względu na kumulacje populacji rdzennie Bangladesz’owskiej. To tu Anglicy wpadają, gdy zatęsknią za dawną kolonią a głównie za spicy curry. Wyśmienita kuchnia, setki restauracji i małych lokalnych jadłodajni, żywcem przeniesionych z półwyspu indyjskiego.
Niebawem więcej.
Nadzieja
Tęcza to chyba oznaka nadziei na lepsze jutro, że po burzy przyjdzie spokój.

Obudziła mnie kilka dni temu.
Dobry znak ;)
21/11/2007
Ciągnąc temat…
Zapraszam wszystkich na DM party, które ponownie robimy w George Tavern.
373 Commercial rd. Sobota 24 listopad, wstęp wolny, preferowana czerń.
Start późnym wieczorem gdyż wcześniej, akurat w ten dzień, mikołaj przychodzi do szkoły i będę go musiał sfotografować.
Wszystko tu jest przyspieszone.
Za to pewnie święta będę mógł wcześniej w domu zacząć…
19/11/2007
Dave Gahan
Niczego innego od kilku dni nie słucham. Utwór down z nowej płyty Dave Gahana.
(takie “naszopokoleniowe”)
pzdr
wesele
Szaro i nudno coś mi się tu ostatnio zrobiło.
Odszukałem coś żywego i kolorowego.
Przeraża mnie to jak zaczynam tu bałaganić. Ciekawe czy brak czasu, czy też lenistwo.

Główna, ceremonia odbywa się w olbrzymich salach bankietowych na wynajęcie, których składają się całe rodziny.
Wszystko zaczyna się późnym popołudniem, gdy do dwóch odseparowanych pomieszczeń schodzą się goście. Kobiety i mężczyźni osobno. Pana młodego wprowadzają jego najbliżsi przyjaciele, kadząc mu przy tym z całych sił. Dodatkowa ekipa znajomków stoi przy drzwiach blokując wejście, próbując targów. Wygląda to podobnie do naszych bram tyle, że tu obiektem pożądania nie jest tradycyjne “półlitra” a czysta gotówka. W pewnym momencie młody pokazuje zdecydowanie, że więcej się już nie będzie targował a robi to na tyle przekonująco, iż ja byłem pewien, że zaraz ich zdejmie łokciem z drzwi. Nie wydając dźwięku z jego oczu płyną sygnał mówiący z drogi.

Dalej młody przechodzi ceremonialnie przez całą sale wyplenioną zaproszonymi, których z reguły jest tylu, iż zajęcie przez nich miejsc trwa kilkadziesiąt minut.
Pan młody, w końcu zajmuje centralne miejsce pomieszczenia, z którego już nie zejdzie
do końca imprezy (poza drobnymi incydentami, takimi jak przyjęcie żony).

W tym samym czasie, z celowo lekkim opóźnieniem (pewnie bym zdążył dobiec) z limuzyny wyprowadzana jest pani młoda, jednak wywołując już, zauważalnie mniejsze zainteresowanie.

Prowadzana jest już bez targów na swoje miejsce w pomieszczeniu dla kobiet i dzieci.


Wówczas pędem lecę do Pana młodego, gdyż u niego rozpoczyna się ceremoniał związany
z odczytaniem certyfikatu małżeńskiego, plus modlitwa w języku ojczystym za zdrowie młodych wygłoszona przez duchownego.

Dalej tradycja nakazuje nakarmić młodych i od tego momentu rodzina po rodzinie podchodzi podtykając do ust nowożeńców, wcześniej przygotowane koreczki z różnego rodzaju pożywieniem.

Tu też zaczyna gonitwa z aparatem z sali do sali by niczego nie przegapić.
Po tym wszystkim, gdy już każdy dobrze się napatrzy, ekipa video wszystko dobrze uchwyci,a każdy z każdym pstryknie fotkę, wówczas do sali męskiej wprowadzana jest panna młoda.

Przez cały ceremoniał twarz młodej pozostaje zasmucona, w przeciwieństwie do naszych obrządków,gdzie po wyjściu z kościoła wszyscy nie mogą się doczekać do pierwszego głębszego i wszystko jest git do czasu, gdy ktoś z rodziny teścia nie zacznie przywoływać starych zaszłości, kto komu działkę winien.
Tu alkohol jest całkowicie zakazany przez religię. Panna, jak się dowiedziałem, smuci się z okazji opuszczenia starej rodziny. Tradycja nakazuje by przy wyjściu jej smutek przerodził się w płacz.

Po doprowadzeniu pani młoda zasiada u boku młodego i ponownie zaczynają się zdjęcia, a goście dostają suto zastawione michy z curry, oraz soki do popicia.
Kto zjadł i ma fotkę oddala się w domowe zacisze. Wszystko trwa stopniowo, by po kilku godzinach sala opustoszała.
Ot całe wesele. Oczywiście, coraz częściej pojawiają się różne wariacje związane z tą uroczystością, gdyż dzisiejsze pokolenie młodych muzułmanów wpatrzonych w Amerykańskie kino, coraz częściej walczy o zmiany żelaznych reguł. Separacji, czy aranżowanych małżeństw w stylu najpierw ślub, później miłość. Tak czy inaczej tak to wyglądało moimi oczyma.

Tyle…, żadnych tańców, czy muzyki. Wszystko dostojnie, kulturalnie, kolorowo i bogato. Bardzo lubię takie imprezy. :)
W szczególności chicken curry.



męska część gości weselnych.
18/11/2007
Kosowo Wybory
Kosowianie po dzisiejszych wyborach już wiedzą, że wybrali wolność dla swojego kraju.


Prisztina
16/11/2007
no to przeleciało. Czas to wszystko podsumować. Pewnie znów skończymy w LHT na Whitechapel.
Do zoba…
Jak się ktoś nudzi, niech wpada.
Mamy wtyki do maszyny grającej. Znów nam Dave z Depeche Mode coś zaśpiewa.
15/11/2007
Widok na Czarnogórę

Powoli dochodzimy do końcowych zdjęc z bałkańskiej wyprawy. Wszystko strasznie niechronologiczne, ale ostatnio wszystko tak wygląda wokół mnie. Jak się bardziej usystematyzuje to powinno byc lepiej. Całe życie w końcu się uczymy. Dziś widok na Czarnogórę. Wspominałem wcześniej w relacji, że Montenegro widokowo strasznie przypomina Norwegię. Myślę, że zdjęcia to obrazują. Będąc tam nie mieliśmy najlepszej pogody, podobnie zresztą jak i u wikingów, ale to charakterystyczne dla miejsc sięgających nieba. Mają to po co sięgają. Ja się tam nie pcham, ale popatrzeć zawsze można. Pozdrawiam.



Kolor wody rozbrajał. To co widać to naturalna barwa nie z photoszopa
13/11/2007
12/11/2007
eastend
Policja zablokowała wszystkie drogi prowadzące w okolice miejsca, gdzie dziś wybuchł pożar.
Przypadkiem, błądząc po okolicy znalazłem wzgórze, z którego można było coś dojrzeć. Obok mnie
rozłożyły się również inne stacje telewizyjne transmitując wydarzenia .






11/11/2007
10/11/2007
Ania od Aleksa ma dziś urodziny. Biegnę na Mile End.
Tymczasem wracam do poprzedniego tematu, gdyż nie został jeszcze do końca wyczerpany.

09/11/2007
… i godzina zero w końcu wybiła. Dziś z Lubem zmontowaliśmy studio i jesteśmy po pierwszej sesji z dziećmi
Teraz weekend. Zasłużony odpoczynek.
Do zobaczenia w Pubie LHT na Whitechapel.
08/11/2007
06/11/2007
Pewnego słonecznego dnia, zatrzymaliśmy się w małym bułgarskim miasteczku w poszukiwaniu przygody.
Na pierwszy ogień poszło dwóch staruszków zaparkowanych nieopodal.
Sympatyczny Bułgar łapiąc w trymiga o co nam chodzi pochwycił mnie za ramie i zaprowadził kilkanaście metrów dalej,
do ukrytej pośród stylowych komunistycznych budynków (typu superSAM), “fabryki odzieżowej”.





zzzzzzzzzzzzzzzzzzzz senny dzień dobiega końca
śpiącym bardzo. ten tydzień schodzi mi na kompletowaniu sprzętu do studia. W piątek pierwsza sesja z angielskimi dziećmi. Tym teraz żyje.
__________S L I D E S H O W<———-Click here


















