Zostałem właśnie zaproszony na niedzielny koncert charytatywny, zorganizowany przez lokalnych Muzułmanów, by pomóc ofiarom klęski w Bangladeszu. Dzielnica Londynu, w której rezyduje to bardzo silny ośrodek kultury Muzułmańskiej. Bricklane i okolice nieoficjalnie zwane są tu jako BanglaTown, głównie ze względu na kumulacje populacji rdzennie Bangladesz’owskiej. To tu Anglicy wpadają, gdy zatęsknią za dawną kolonią a głównie za spicy curry. Wyśmienita kuchnia, setki restauracji i małych lokalnych jadłodajni, żywcem przeniesionych z półwyspu indyjskiego.
Niebawem więcej.
