Jarek Jarosz -photolife

31/01/2008

taki

Filed under: 01.Life — Jarek @ 11:55 pm

dzień urzędowy.

Papierki, rachunki, okienka….

30/01/2008

m

Filed under: 01.Life — Jarek @ 07:44 pm

Zanim wyszedłem na spotkanie w Hide Park ustalone na 15tą, siedziałem samotnie w mieszkaniu oczekując na dostawę paczki, której odbiór był tylko za pokwitowaniem. Kiedy zbliżała się 14:00 zniecierpliwiony zadzwoniłem do kuriera, z pytaniem - gdzie moja paczka, gdyż muszę wyjść? Dowiedziałem się, że może być o każdej porze od teraz do 17:30 a jeśli nie odbiorę to mogą wysłać ją z powrotem do Niemiec. Szukając wspólnie wyjścia z sytuacji wpadliśmy na pomysł, by poprosić sąsiada o odbiór parceli a na drzwiach zostawić odpowiednią wiadomość dla kuriera. Uznając to za bardzo rozsądne wyjście z sytuacji, poprosiłem rozmówce by został ze mną do czasu aż dowiem się czy sąsiad będzie w domu. Wybiegłem pędem na korytarz. Pukam,…. czuje powiew wiatru….trzask drzwi od mojego mieszkania rozbrzmiewają łącznie z metalicznym odgłosem automatycznego zamka, który uwięził mnie na przewiewnym korytarzu z telefonem w ręce. Cisza. Sąsiadka w ręczniku (domyślam się, że wyciągnąłem ją z wanny) otwiera drzwi, patrząc pytająco ? Nie wiem co powiedzieć. Myślę, motam się… Pytam czy odbierze moją paczkę. Nie. Wychodzi zaraz. Dziękuję. Dalej bez słowa rozłączam telefon będąc w nieustanym szoku. Spotkanie o 15:00. Sprawdzam kieszenie.Trochę drobnych. Kluczy brak. Szczęśliwy, że mam buty decyduję się na podróż metrem w samej koszuli. Styczeń, zima, ulice płyną czarnymi płaszczami ludzi z City. Dobrze, że nie pada. Na spotkanie docieram z 40min opóźnieniem. Wszystko dobrze. Wracam. Pod blokiem spotykam kuriera. Odbieram paczkę. Teraz siedzę już w domu doprowadzając się do temperatury pokojowej.

???

29/01/2008

Ruszyło

Filed under: 01.Life — Jarek @ 05:46 pm

Coś drgnęło. Mam kilka rzeczy do zrobienia, więc nie jest już tak źle. Tymczasem całkiem prawdopodobnie, iż w piątek będę znów w drodze.  Strasznie uradowała mnie ta nowina.

27/01/2008

Shri Swaminarayan Mandir

Filed under: 01.Life — Jarek @ 10:32 pm

Shri Swaminarayan Mandir

Hinduska świątynia Shri Swaminarayan Mandir zlokalizowana w zachodniej części Londynu wprawiła mnie w zachwyt jeszcze zanim zdążyliśmy się do niej zbliżyć. Po długich minutach przebijania się w korkach pomiędzy wozami spragnionych niedzielnych zakupów anglików, wreszcie na horyzoncie pojawiły się wieżyczki w charakterystycznym kolorze kości słoniowej o kształtach, które w jednej chwili przeniosły mnie o dziesiątki kilometrów do mojej krainy tysiąca i jednej nocy. Z przyklejonym nosem do szyby samochodu, która izolowała mnie od zimowej aury, znów mogłem poczuć klimat moich ukochanych Indii. Wewnątrz było jeszcze lepiej. Jedną rzeczą, która chwilowo wytrąciła mnie z mojego dobrego nastroju był zakaz wnoszenia sprzętu foto video, jednak szybko przekonałem się, iż nie wyglądałbym najlepiej ganiając z lunetą pośród skupionych na medytacji hindusów. Porzuciłem więc wewnętrzne oburzenie, zastępując je głodem zdobywania wiedzy poprzez wykręcanie głowy we wszystkie możliwe strony, gdyż miejsce to wypełnione jest milionem elementów rozmieszczonych we wszystkich możliwych płaszczyznach. Główne pomieszczenie świątyni wsparte filarami, na których każdym centymetrze powierzchni, wyrzeźbieni weń bogowie, wręcz wyskakują z marmurów, tworząc niesamowicie mistyczne wrażenie. Zresztą cała ta sala zaprojektowana przez kogoś, z wyjątkowo kosmiczną wyobraźnią sprawia kolosalne wrażenie. Z każdego zakamarka patrzą na ciebie oczy jednego z tysiąca bogów. Uczucie jest tak wielkie, iż człowiek przygnieciony tą wszechobecną magią, samoczynnie zasiada na wypolerowanej podłodze i kołysany mantrą płynącą delikatnie z głośników, zapada w stan medytacji. Po jakimś czasie, w kilku miejscach jednocześnie otwierają się drzwi, tak dyskretnie wkomponowane w ściany pomieszczenia, iż co mniej uważny mógłby ich nawet nie zauważyć. Każde z drzwi kryją za sobą swoiste kapliczki suto złotem zdobione. W każdej z nich inny Bóg, otoczony świtą swoich Bożków. Rozglądając się wokół, szybko zdałem sobie sprawę jak trudne będzie opanowanie materiału dotyczącego religijności hindusów. Podziwiając postacie dwóch całkiem podobnych osobistości wyrzeźbionych w jednej ze ścian, dowiedziałem się, że jeden z nich odpowiedzialny jest za powietrze a drugi za dmuchanie tym powietrzem, czyli wiatr. Jak sobie człowiek pomyśli ile samych zjawisk fizycznych jest na świecie i że od każdego z nich jest odpowiedni Bóg, to na samą tą myśl mój mózg robi BLUE SCREEN i reset. Stwierdzam, iż ograniczam się do tych podstawowych jak Ganesh czy Shiva plus tych, którzy będą potrzebni w danej chwili. Jestem pewien, że jeszcze się ich trochę uzbiera. Hinduskie Temple, to znakomite miejsce, gdzie można oczyścić umysł po całotygodniowej stresówce,(…) Mój osobisty umysł nie jest jeszcze w pełni gotowy na takie chill out’y. Nie bardzo umiem go jeszcze wyłączać. Niezależnie czy zabiorę go do kościoła, czy leże z nim w pościeli o drugiej nad ranem on i tak ciągle podróżuje i wymyśla nowe plany. Więc tak na prawdę nie ma dużej różnicy pomiędzy gadającym kościołem a milczącą świątynią Swaminarayan. Tu czy tam po chwili świadomej uwagi i śledzenia tego co dzieje się wokół mnie, znikam w moim wewnętrznym świecie knując dziecięce plany.

Wejście do świątyni przypomina odprawę na lotnisku. Mają identyczne maszyny do prześwietlania. Dalej pomieszczenie, które kilkakrotnie miałem przyjemność już odwiedzać, czyli takie przypominające szatnie w zerówce z drewnianymi szafeczkami, w których zostawia się obuwie. Od tego momentu budynek zwiedza się na bosaka.

Polecam wszystkim. Zdjęcia z wnętrza można wyguglowac wpisując powyższą nazwę.

Shri Swaminarayan Mandir

26/01/2008

załatwione…

Filed under: 01.Life — Jarek @ 01:10 am

dla stęsknionych

Organizuje nowe Depeche Mode Party.

1 Marca tym razem w nowym miejscu

tuż naprzeciw stacji Whitechapel w Urban Bar.

info tu

25/01/2008

PJ

Filed under: 01.Life — Jarek @ 12:04 pm

Harvey, kawa, croissant i od rana produkcja. Poprawiam swoją stronę by nie musieć nawet w myślach do niej wracać. Mam teraz trochę wolnego czasu i zanim zacznie się prawdziwy kocioł, dobrze swoje rzeczy poukładać. Styczeń strasznie martwy. Odezwę się jak coś zrobię.

24/01/2008

zaznaczam

Filed under: 01.Life — Jarek @ 06:10 pm

w kalendarzu, że dziś luka się zrobiła na niebie i można było zobaczyć słońce.

kompozycja.jpg

23/01/2008

Jak powstaje hinduska

Filed under: 01.Life — Jarek @ 08:53 pm

Powoli odzyskuję siły. Przeglądam stare zdjęcia. Umysł przetwarza je na nowo.

Znalazłem moją sesje ze stycznia 2004.

Hinduska

Hinduska w Sari

Hinduska

hinduska-23.jpg

Hinduska w Sari

Jarek Jarosz Indie

hinduska-26.jpg

Jarek Jarosz Indie

hinduska-28.jpg

hinduska-29.jpg

Jarek Jarosz Indie

Jarek Jarosz Indie

Jarek Jarosz Indie

Hinduska w Sari

22/01/2008

Dostałem

Filed under: 01.Life — Jarek @ 05:20 pm

zlecenie - mało artystyczne, ale trzeba jakoś rent zapłacić.

21/01/2008

blue monday

Filed under: 01.Life — Jarek @ 02:56 pm

Mam tylko jedną babcie, ale taką bez dostępu do sieci. Mimo to wszystkiego naj dla wszystkich babć.

Ktoś obliczył, iż najbardziej depresyjny dzień wypada właśnie w moje imieniny.

Pozdrawiam wszystkich siedzących w dołku. Będzie lepiej.

20/01/2008

Filed under: 01.Life — Jarek @ 05:04 pm

Jarek Jarosz

ulice londynu

1:30

Filed under: 01.Life — Jarek @ 02:43 am

Wracając snułem się samotnie słuchając nocnego śpiewu ptaków. Dziwne, ale tylko w nocy można usłyszeć tu ptaki. Na ulicach pół nadzy ludzie wracający, lub dopiero udający się na kolejne sobotnie party. Dziwnie ciepło. Zmęczenie. Idę śnić. Dalej nie pracuje. Małe zlecenia, czekam na więcej. Wolność?

19/01/2008

grey

Filed under: 01.Life — Jarek @ 07:33 pm

ON złapał mnie… chwilowo. Przyleciał wraz z tymi niekończącymi się chmurami ciągnącymi się dniami i nocami ponad szarymi budynkami Londynu wysysając resztki koloru. Na domiar złego dysk się zmęczył i trzeba było windowsa na nowo postawić. Ugh. Teraz znów trzeba szukać, instalować, rozkręcać, zakręcać. To już chyba ostatni rok w tym szarym państwie. Tymczasem wieczorem life music u Aleksa, idę się odchamić. Zły okres.

18/01/2008

Filed under: 01.Life — Jarek @ 01:08 pm

poranek.jpg

17/01/2008

Konrad Aksinowicz

Filed under: 01.Life — Jarek @ 07:52 pm

Okazało się, że bratnia dusza - reżyser i depesz w jednym.

więcej tutaj http://aksinowicz.blogspot.com/

16/01/2008

Moje Indie

Filed under: 01.Life — Jarek @ 02:55 pm

O szczegółach będę informował. Powstaje już dedykowana strona poświęcona nowej wyprawie do Indii.

Gromadzę wszelką wiedzę, Bogowie, kultura, zwyczaje, miejsca, ludzie. Jak ktoś coś ma proszę wysyłac na maila

mail@jarekjarosz.com

15/01/2008

Indie

Filed under: 01.Life — Jarek @ 01:59 pm

Kolejna bezsenna noc, ale taka z genialnym pomysłem. Wszystko postanowione.

Jeśli człowiek wejdzie już na tą drogę, nie sposób z niej zejść.

Przypomina to obraz toczącej się wielkiej kuli śniegowej, która samoczynnie zabiera mnie w jednym kierunku.

Na zimę wracam do Indii z pewnym projektem.

india.jpg

jarek-indie.jpg

clicknął mnie szymek

pociag-w-indiach.jpg

indie-widok.jpg

14/01/2008

Filed under: 01.Life — Jarek @ 07:38 pm

Całkiem dobry dzień, wszystko zgodnie z planem. Uwielbiam mieć plan.

poniedzialek

Filed under: 01.Life — Jarek @ 12:48 pm

śniadanie-kawa-poczta-trochę niusów z netu-szybki design-szkoła-lunch-klient-kawa-czytanko-sen

Kto powiedział, że nie lubi poniedziałków? he?

Coraz trudniej mi zasnąć, najważniejsze by kontrolować poranki by nie przesypiać życia.

13/01/2008

return

Filed under: 01.Life — Jarek @ 11:56 pm

Jutro poniedziałek. Wracam do życia. Dośc juz tego.

Jest życie. Trzeba przeżyc.

Filed under: 01.Life — Jarek @ 12:15 pm

blok blog

12/01/2008

Filed under: 01.Life — Jarek @ 10:02 pm

spacer

11/01/2008

Filed under: 01.Life — Jarek @ 09:14 pm

Down

Filed under: 01.Life — Jarek @ 08:49 pm

Dzięki uprzejmości Pedra i poświęceniu aktorów baliśmy się nakręcanie teledysku do utworu - Down. Kręciliśmy w opuszczonym domu, gdzie temperatura powietrza spadała poniżej -10`C.

09/01/2008

Świadomy

Filed under: 01.Life — Jarek @ 03:35 pm

Od momentu przyjazdu do Londynu nie mogę znaleźć sobie miejsca.

Nie rozpisuje się zbytnio, ale dziwnie mam wrażenie, że moje życie przypomina teraz wielką lokomotywę, która właśnie stoi na jakiejś zaśnieżonej stacji, gdzieś nie wiadomo gdzie. W kotle żar wyrzuca płomienie, które chcą z całych sił popchnąć wszystko do przodu. W perspektywie… zielone łąki, wielkie żółte słońce na błękitnym niebie, gorące powietrze tulące się do twarzy. Stoję na zupełnie nowej drodze. Świadomy. Bez pracy. Szczęśliwy.

07/01/2008

Filed under: 01.Life — Jarek @ 08:48 pm

Jestem. Bez przygód. Pada deszcz i wieje. ehhh. Aklimatyzacja….

05/01/2008

w drodze

Filed under: 01.Life — Jarek @ 09:23 pm

jedziemy

03/01/2008

Przygotowania do Odwrotu

Filed under: 01.Life — Jarek @ 02:00 pm

Jeszcze chwila i koniec postoju w Polsce. Dziś wieczorem kolejny meeting w Bazylu, może jeszcze wpadniemy tam w sobotę.

W niedziele ruszamy w drogę do UK. Trudno uwierzyć, że to już sześć lat.

01/01/2008

slideshow

Filed under: 01.Life — Jarek @ 11:31 pm

bieruń 2007/2008

Filed under: 01.Life — Jarek @ 07:28 pm

sylwester-37.jpg\

sylwester-23.jpg

polskie depeche mode

Jarosz

sylwester-14.jpg

sylwester-7.jpg

sylwester-32.jpg

Powered by WordPress