Jarek Jarosz -photolife

30/01/2008

m

Filed under: 01.Life — Jarek @ 07:44 pm

Zanim wyszedłem na spotkanie w Hide Park ustalone na 15tą, siedziałem samotnie w mieszkaniu oczekując na dostawę paczki, której odbiór był tylko za pokwitowaniem. Kiedy zbliżała się 14:00 zniecierpliwiony zadzwoniłem do kuriera, z pytaniem - gdzie moja paczka, gdyż muszę wyjść? Dowiedziałem się, że może być o każdej porze od teraz do 17:30 a jeśli nie odbiorę to mogą wysłać ją z powrotem do Niemiec. Szukając wspólnie wyjścia z sytuacji wpadliśmy na pomysł, by poprosić sąsiada o odbiór parceli a na drzwiach zostawić odpowiednią wiadomość dla kuriera. Uznając to za bardzo rozsądne wyjście z sytuacji, poprosiłem rozmówce by został ze mną do czasu aż dowiem się czy sąsiad będzie w domu. Wybiegłem pędem na korytarz. Pukam,…. czuje powiew wiatru….trzask drzwi od mojego mieszkania rozbrzmiewają łącznie z metalicznym odgłosem automatycznego zamka, który uwięził mnie na przewiewnym korytarzu z telefonem w ręce. Cisza. Sąsiadka w ręczniku (domyślam się, że wyciągnąłem ją z wanny) otwiera drzwi, patrząc pytająco ? Nie wiem co powiedzieć. Myślę, motam się… Pytam czy odbierze moją paczkę. Nie. Wychodzi zaraz. Dziękuję. Dalej bez słowa rozłączam telefon będąc w nieustanym szoku. Spotkanie o 15:00. Sprawdzam kieszenie.Trochę drobnych. Kluczy brak. Szczęśliwy, że mam buty decyduję się na podróż metrem w samej koszuli. Styczeń, zima, ulice płyną czarnymi płaszczami ludzi z City. Dobrze, że nie pada. Na spotkanie docieram z 40min opóźnieniem. Wszystko dobrze. Wracam. Pod blokiem spotykam kuriera. Odbieram paczkę. Teraz siedzę już w domu doprowadzając się do temperatury pokojowej.

???

No Comments

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.

Powered by WordPress