Toyota

ruchomy dom na kółkach, który gościł nas na bałkańskich bezdrożach. Hotel na najmniej oczekiwane momenty życia. Toyota, której siedziska pamiętają keczup z niejednego MC donalda. Srebrny wariat z obrzydliwie okrągłymi oczyma. Przyjaciel, który (prawie) nigdy nie zawodził. Samochód, który tak dzielnie znosił niespodzianki rumuńskich autostrad, które potrafią zniknąć z pola widzenia w najmniej oczekiwanym momencie zastąpione przez drogi gruntowe. To on przed momentem znalazł nowego towarzysza życia i od dziś będzie rozjeżdżał zakupy Ugandyjskiej rodziny. Żal serce ściska, ale cóż, kiedyś to musiało się stać. Lepiej wcześniej, niż za późno.
Z ubolewaniem,
były właściciel.