Picie zimnego w ogródkach może doprowadzić do kataru. Idzie lipiec…ludzie w swetrach. Dwa miesiące by skombinować fundusze na szkolę.
30/06/2008
29/06/2008
26/06/2008
Był telefon
Mniej więcej w połowie pierwszego semestru pięcioletnich studiów na wydziale mechanicznym politechniki krakowskiej, zacząłem zastanawiać się co ja właściwie robię. Miłość do wszelakich form technicznych dość szybko została zastąpiona przerażeniem związanym z terrorem rozsiewanym przez niezamężną panią od fizyki z wyraźnie zaznaczającym się czarnym wąsem na jej wiecznie zasępionej twarzy. Pamiętam postać pana od matematyki, który z pewnością gdzieś pod tą milczącą zasłoną dymną irytował się niemiłosiernie, widząc mój kompletny brak zrozumienia dla jego fascynacji całkami. Czary goryczy dopełniały stopniowo pojawiające się kolejne zajmujące przedmioty w stylu wytrzymałość materiałów i inne podobne z mechaniką na czele. Jednakże jakoś wizualizowałem siebie jako pana w jasno niebieskiej wyprasowanej koszuli z żółtym krawatem, gdzieś kiedyś podpisującego jakieś papierki potwierdzające prawidłowość nowo wykonanego mostu na Przemszy, siedząc wygodnie w jakimś biurze, które z otwartymi rękoma przyjmie świeżego inżyniera tak potrzebnego w nowych warunkach gospodarczych Polski. Małomiasteczkowe realia okolic Oświęcimia, szybko uświadomiły mnie o zbyteczności mojej osoby na rynku pracy. Zacząłem żałować straconych pięciu lat, które mogłem zamienić na zmywak w UK. W czasach w których o unii europejskiej mówiono jeszcze w sferze marzeń a Lepper szykował się do rozsypywania zboża wyjazd do Anglii ciągle traktowany był niczym prywatna audiencja u szejka w Dubaju. Nie było jednak rady. Trzeba było się ratować przed nieuchronną czterdziestką na garnuszku u mamy. I tak żałowałem tej przeklętej mechaniki. Żałowałem do wczoraj. Bo oto zdarzył się cud, na który po cichu liczyłem od wielu miesięcy. Zadzwonił telefon. Panie Jarosławie. Pomimo tego, iż skończył pan w Polsce wydział mechaniczny i to nie ma nic wspólnego z filmem, wzięliśmy pod uwagę pańską pasję i prace jaką włożył pan w swoje portfolio i oferujemy Panu miejsce na studiach magisterskich a nie jak dotychczas licencjackich. Do teraz jeszcze nie mogę w to uwierzyć. Zamiast trzech lat studiowania i siedzenia w mglistym kraju, wszystko powinno skończyć się po jednym roku i będę mógł puszczać kaczki na wodach Gangesu z kamerą w ręku.
25/06/2008
Depeche Mode Party 9.5
W oczekiwaniu na wielkie 10te DM party, zapraszam wszystkich
na potańcówkę nr 9.5, która odbędzie się 5go lipca w LHT Urban Bar.
więcej będę wrzucał jak zwykle na www.depechemodeparty.info
22/06/2008
21/06/2008
18/06/2008
16/06/2008
15/06/2008
14/06/2008
13/06/2008
10/06/2008
Dobrze, że są krowy.
Zawsze można na nie zwalić, że to one nie zmieniają zdania. Od jakiegoś czasu zabierałem się do napisania tej notki, gdyż nastąpiła zmiana planu głównego. W zasadzie został poddany on pewnym, znaczącym modyfikacją. Indie jako cel sam w sobie pozostał na miejscu. Nie ma możliwości bym tam nie wrócił. To miejsce, gdzie zostawiłem kawałek swej duszy otrzymując w zamian coś bezcennego, ponadmaterialnego - samego siebie w nowej formie. Zastanawiałem się jak podejść do tego tematu jeszcze raz. Jednym z pierwszych a zarazem jak się okazało ostatecznych pomysłów był film. Tak film, nakręcę film… ale jak? No właśnie. Tu nastąpiła zmiana planu. Ja - byk z krwi i kości zmieniam plan. To się rzadko zdarza. Nie umiem żyć bez planu, to jak trwać bez powietrza, jak dryfować po życiu bez celu. To już pewne. Nie okrążę w tym roku kraju Gandhiego. Moje podanie zostało zaakceptowane i od września idę do szkoły filmowej by móc w pełni spełniać swe marzenia. Jednak to prawda, że cel uświęca środki. Będę jednak dalej walczył by powitać rok w krótkich spodenkach. Co wyjdzie zobaczymy.
B/W
Jeszcze raz patrzyłem na War Photographer’a i wzięło mnie na czarno biało.
Film o człowieku (James Nachtwey), który robi zdjęcia samej śmierci. Nie można już podejść bliżej.
Jeżeli ktoś interesuje się fotografią, to przez ten film pozna jej extremum.



08/06/2008
07/06/2008
Brick Lane
to miejsce, w którym mieszkam od 5 lat. Brick lane to film, który warto zobaczyć.
05/06/2008
Koniec sezonu kalesonowego
Lapidarium o pozytywnym nastawieniu. Dziś po tym jak słońce wygrało dwudniową batalie o niebo, ogłaszam zakończenie sezonu kalesonowego. Niech tak zostanie.
Uwielbiam pisać takie notki. Styczniowa lokomotywa ruszyła. Decydenci żaglują jeszcze ostatnią kością mającą wpływ na to co będzie się działo niebawem.
Wszystko przygotowane. Wiosna ludów. Jak tylko zapadną decyzje, będę informował.






















