Każdy film o jakim zamarzysz, a my jesteśmy tu po to by Ci w tym pomóc. Tym zdaniem pożegnał mnie prowadzący. Pomagać ma sam Roger Mills - ten który kręcił 80 dni dookoła świata z Michaelem Palin’em (mony python) . Znikam do skryptu a tu zostawiam filmik z wczorajszej drogi na TVU.
Koniec wakacji. Wyszło słońce [sic]. Ogrzewając słabiutko ziemie wyciąga ludzi z domów, prowadzi tłumy zombie do parków, gdzie w spokoju można wyciągnąć się na ławce i zająć własnymi myślami, udając przy tym, iż okoliczny hałas miasta to tylko delikatny szelest liści. Zacząłem pisać i zastanawiać się o czym tak właściwie ma być ten film. Nie mam pewności jak to się skończy. Czy trafi to gdzieś w zakamarki twardego dysku i zagnie pomiędzy mniej i bardziej ważnymi plikami, czy jednak uda się zrealizować ten szalony plan? Jedno jest pewne (…) jak nie teraz to kiedy …?
W przyszłym tygodniu będę już wiedział dużo więcej. Mam nadziej, że zobaczę filmy jakie powstały na prace magisterskie w poprzednich latach. Dam znać.
Już prawie drugi tydzień muzułmanie snują się od świtu do zachodu słońca poszcząc, nie jedząc i co gorsza nie pijąc. Patrząc na cierpiące twarze mych znajomych, rozumiejąc aspekt psychologiczny celowego zadawania sobie cierpienia, zastanawiam się jednak, jak wielkie szkody w organizmie musi wyrządzać taka miesięczna”dieta”. Na znak zachodzącego słońca muzułmanie na całym świecie zaczynają obżerać się, aż do granic możliwości własnych żołądków, by zaspokoić całodniowy głód i pragnienie. Po czym kładą się spać, nastawiając przy tym zegarki na wczesną porę by móc jeszcze przed świtem zapełnić się ponownie, tak by dotrwać do kolejnego zachodu słońca. Rytuał powtarza się codziennie przez cały miesiąc, by później ponownie wrócić do klasycznego cyklu żywieniowego.
Mam wrażenie jakbym wcale stąd nie wyjechał. Deszcz jak padał tak pada, wszystko na tym samym miejscu, miasto dalej nie śpi. Coraz trudniej się tu wraca…, a może coraz gorzej znoszę rozstania z tym co zostawiam w polandii. (?)
Tymczasem końcówka wakacji a od października szkoła.
Wyprany z pomysłów, wracam do zdrowia zabranego przez szarość miasta w chmurach. Do weekendu w lesie a w sobotę opisywane wcześniej spotkanie w Bazylu na rynku w Oświęcimiu.