
Koniec wakacji. Wyszło słońce [sic]. Ogrzewając słabiutko ziemie wyciąga ludzi z domów, prowadzi tłumy zombie do parków, gdzie w spokoju można wyciągnąć się na ławce i zająć własnymi myślami, udając przy tym, iż okoliczny hałas miasta to tylko delikatny szelest liści. Zacząłem pisać i zastanawiać się o czym tak właściwie ma być ten film. Nie mam pewności jak to się skończy. Czy trafi to gdzieś w zakamarki twardego dysku i zagnie pomiędzy mniej i bardziej ważnymi plikami, czy jednak uda się zrealizować ten szalony plan? Jedno jest pewne (…) jak nie teraz to kiedy …?
W przyszłym tygodniu będę już wiedział dużo więcej. Mam nadziej, że zobaczę filmy jakie powstały na prace magisterskie w poprzednich latach. Dam znać.
ciao.