(English below)
The Posters Came From The Walls
Kiedy po raz pierwszy usłyszałem, że podczas BFI London Film Festiwal zostanie zaprezentowany dokument mówiący o fanach grupy depeche mode, zespołu z którym wiąże mnie wiele osobistych wspomnień, od razu wiedziałem, że jest to tytuł obok którego przejść obojętnie nie mogę. Do festiwalu film został zatwierdzony jako jeden z ostatnich w związku z czym na próżno było go szukać w oficjalnych folderach festiwalu. Zanim jednak o filmie, chciałbym zwrócić uwagę na sam tytuł produkcji, którego wymowność zasługuje na szczególne wyróżnienie. Depeche mode to zespół, którego światowa kariera trwa nieprzerwanie od prawie trzydziestu lat. Plakaty promujące grupę zdobiły ściany już niejednego pokolenia słuchaczy, tworząc przy tym wyjątkową relację, więź pomiędzy fanem a zespołem, której kulminacją było upragnione zejście muzyków ze ścian, wprost na sceny koncertowe.
Fani tego zespołu należą do tych wyjątkowo zagorzałych, dlatego bilety na ten premierowy pokaz rozeszły się już długo przed seansem i kupienie ich w kasach biletowych od dawna nie było możliwe. W przedpremierowych kuluarach mówiło się, iż film został zrobiony na zlecenie Mute Records i miał być dodatkiem do płyty DVD zawierającej zbiór najlepszych teledysków zespołu. Jednakże nie został tam umieszczony, gdyż jak twierdziło kierownictwo Mute, film ośmieszał fanów i sam zespół. Oficjalnie jednak zostało to zdementowane przez twórców, którzy odpowiadając na pytania widzów po zakończeniu projekcji wyjaśnili, iż głównym powodem braku materiału na wydawnictwie było niedotrzymanie terminów.
Wszystko zaczęło się w Basildon. Tam powstał zespół, tam wychowali się członkowie grupy i tam pierwszego wywiadu w filmie, udzielił jeden z mieszkańców. Wspomniał, iż grupa jest na tyle niezauważalna na rynku brytyjskim, że gdyby spytać młodych mieszkańców Basildon czym jest Depeche Mode, większość nie miała by pojęcia. Mimo, iż zespół na całym świecie sprzedał miliony płyt, zagrał tysiące koncertów, a w krajach Europy wschodniej przyjazd zespołu do dziś wywołuje histerię przypominającą te z czasów The Beatles, tu w Anglii, są kompletnie nierozpoznawalni. Z tego powodu filmowcy wybrali się między innymi do Rosji, gdzie w Saint Petersburgu już na lotnisku czekała na nich spora grupa fanów gotowa zrobić wszystko by udowodnić, że depeche mode jest najważniejsze w ich życiu, a członkowie zespołu są równi Bogom. Jak dowiadujemy się z filmu, prawdziwym przełomem był rok 1990, kiedy to prawie w całej europie dokonywały się przewroty, upadał komunizm a młodzież uwolniona od cenzury szukała alternatyw. W tym właśnie czasie na błyszczących okładkach nowo powstałych, kolorowych magazynów pojawili się “oni”, a pirackie rynki Rosji, Niemiec wschodnich, czy Rumunii sprzedawały na potęgę nową modę. By przybliżyć atmosferę tamtych lat, filmowcy wykorzystali dostarczone im prywatne nagrania VHS, na których tysiące rosyjskich fanów doskonale bawią się na ulicach Petersburga wprowadzając w zakłopotanie ówczesną władze, która nie bardzo wiedziała jak się zachować wobec nowego zjawiska. Fani udzielający kolejnych wywiadów w różnoraki sposób udowadniali jak wielką miłością darzą swój zespół. Jednak z czasem poziom prezentowanej obsesji zaczynał dotykać granicy dobrego smaku, który dla większości osób nie znających tematu mógł być zdecydowanie nieprzyjemny. Autorzy w poszukiwaniu historii odwiedzają Cambridge, gdzie w Kościele St Edward Kinga odprawiane są msze przy muzyce DM. Składają wizytę niemieckiej rodzinie, których kilkuletni syn przypomina miniaturkę wokalisty -Dave Gahan’a, w szatach wzorowanych na teledyskach zespołu. W Rosji fanka udzielająca wywiadu prezentuje własnoręczne szkice obrazujące jej fantazje związane z poszczególnymi członkami grupy, a jej kolega dumnie nazywa siebie jako “Depeshists” zaczerpując specyficzną końcówkę tej nazwy od innych ideologii takich jak – “Socialists”, czy “Nazists”.
Z drugiej strony film nawiązuje do wyjątkowości zespołu, który jako jeden z nielicznych w historii muzyki stworzył coś w rodzaju odrębnej subkultury. Do dziś muzyka depeche mode jednoczy ludzi w najdalszych zakątkach świata, którzy upodabniają się do zespołu, tworzą fankluby i spotykają się na specjalnie organizowanych zlotach. Filmowcy opowiadając wzruszające historie zaglądają również do Rumuni, gdzie fan by zobaczyć swój ukochany zespół musiał sprzedać swój własny sprzęt Hi-Fi, widzimy również materiał, na którym irański mężczyzna opowiada, iż mimo rządowych zakazów potajemnie z przyjaciółmi słuchali zabronionej muzyki, za co niejednokrotnie zostali pobici, lub trafiali do więzień.
-Ten zespół zmienił życie moje i moich przyjaciół, puentowała Amerykanka, wspominając historię sprzed 18lat, gdy wraz z 50tysięcznym tłumem czekała na swój pierwszy autograf zespołu.
Film dokumentalny – The Posters Came From The Walls, powstał w 2007 roku, jako próba ukazania fenomenu i wyjątkowości fanów grupy depeche mode. Jak mówili reżyserzy – Jeremy Deller i Nicholas Abrahams, produkcję rozpoczęto od umieszczenia ogłoszenia w internecie, iż poszukiwani są fani, którzy mają coś specjalnego do zaprezentowania, coś co będzie świadczyć o ich wyjątkowości. Był to najważniejszy moment w całej produkcji. Tak jak i w filmie fabularnym, gdzie kasting ma kluczowe znaczenie i wpływ na dalsze losy produkcji, tak w tym konkretnym przypadku wybór tych, którzy będą reprezentować dzieło nie tylko jako twarz, ale również i dusza, był najistotniejszym i zarazem najtrudniejszym elementem tego filmu. Niestety jak się okazuje całkowicie nieudanym. Po obejrzeniu filmu pozostaje wyraźne odczucie, iż głównym, czy jedynym kryterium branym pod uwagę podczas kastingu, było odszukiwanie osób, na zasadzie – im bardziej zwariowany, tym lepiej. Posunięcie to, wydawać by się mogło całkowicie logicznym, jednak w konsekwencji zestawienie obok siebie fanatycznie, wręcz chorobliwie zakochanych w zespole ludzi, przyniosło raczej niechciany efekt. Silnie odczuwalny jest brak szerszej perspektywy, balansu, przeciwwagi dla ekstremalnego kultu ukazanego w opowiadanych historiach. Zdecydowana większość z ludzi przedstawionych w filmie, właśnie poprzez brak jakichkolwiek innych zainteresowań, wygląda co najmniej dziwacznie, by nie powiedzieć szokująco. Ciekawostką mogą wydawać się po projekcyjne komentarze, gdzie fani ze wschodniej europy, wydają się być usatysfakcjonowani tym co zobaczyli,podczas gdy angielskojęzyczna część sympatyków zespołu, zdecydowanie krytykuje filmową twórczość własnych rodaków. Mimo wszystko projekcja zakończyła się owacją, będącą swoistym potwierdzeniem opisywanej w filmie ślepej miłości fanów do Depeche Mode.
Documentary Film – “The posters came from the walls” was made in 2007 as a way of showing the phenomenon and dedication of Depeche mode’s fans to their beloved band. The directors – Jeremy Deller and Nicholas Abrahams said that production started from placing an ad in the internet looking for fans who are unique and have something special to represent. This was the most important moment of the production, just like in any mainstream film where casting plays a key part in the outcome of the production, but also as in this case, those who representing the masterpiece would be not only as a face but also as its soul. After viewing the film, one is left with a sense that the casting criteria was ‘the crazier the better’’. This approach could seem pretty logical, however the consequences of including only the fanatics and somewhat “sick in love” with the band, brought an unwanted effect. A lack of balance and a different perspective in order to massive obsession show in this documentary is clearly missing. Most of the people shown in the film might seem weird to put lightly, because of their lack of other interests and profound long obsession with the band. However the interesting parts were the commentaries, where the eastern European fans seemed satisfactory with what they saw, yet the English speaking fans appeared to criticise the film’s creativity. Regardless, the screening ended with an ovation as described in the fans blind love for Depeche Mode.
Everything started in
In the film the fans who were interviewed proved their dedication to the band in many different ways however, over time, the level of obsession started to go past the boundaries of good taste, which for those not knowing the subject would be definitely disturbing.
In their quest for DM history, the film crew travelled to a St Edward King’s church in
On the other hand, the film shows the greatness, one of few who created their own subculture. Even now Depeche Mode’s music brings together people from all parts of the world who associate themselves with the band, form fan clubs and meet at specific gatherings. The Film makers showed a moving story of a man in
“This band changed my life” quoted an American woman, going back 18 years when along with 50,000 others she wanted for her first autograph from the band.