Jarek Jarosz -photolife

25/11/2008

Mój film

Filed under: 01.Life — Jarek @ 11:29 pm

Powoli wracam do siebie po tym wszystkim co ostatnio się działo. Ciągle brakuje czasu. Dzień coraz krótszy, terminy gonią a rachunki czekają. Do tego coraz groźniej nad moją głową wisi - pięć tttyyyyyyysiiięęęęcy słów eseju na Film Theory. W tym całym codziennym bałaganie próbuje znaleźć chwilę by móc to wszystko tutaj jakoś podsumować.

Przez ostatnie kilka dni żyłem w innym świecie. Od świtu do później nocy w pogoni za 10cioma minutami mojego pierwszego filmu. Zdecydowanie eksperymentalnego, którego scenariusz i ambicje przerosły możliwości studenckiego budżetu. Wielka lekcja pokory i szacunku. Oczywiście są rzeczy, których nie da się przeskoczyć, gdy masz tylko i wyłącznie trzy krótkie listopadowe, angielskie dni. Nie przeskoczysz gradu i wichury w momencie, kiedy ma być spokojnie i nastrojowo. Nie zabijesz menadżera stacji metra, który patrzy raz po raz na twoje ręce a później na własny zegarek z wyrzutem na twarzy jakbym zabierał mu śniadanie.  Nic nie zrobisz, gdy w ręku zamiast filmowej,  trzymasz kamerę, z którą spokojnie można zatańczyć na weselu. Są jednak rzeczy, których się nie zrozumie, dopóki się nie zobaczy oczu aktora, który czeka by mu opowiedzieć co  siedzi w twojej głowie. Nagle przestajesz być już sam na sam ze swoim filmem w głowie. Nagle zdajesz sobie sprawę, że tylko ty wiesz czego chcesz. Nie zamkniesz oczu w panice i powiesz sobie jakoś to będzie. W każdej sekundzie to ty musisz decydować. Miejsce z wyobraźni znika zastąpione przez to prawdziwe o wiele większe inne i do tego zamknięte w małym okienku cyfrowego wyświetlacza. W fotografii rzeczy się dzieją. Ty je tylko łapiesz. Zatrzymujesz na zawsze. Tu NIC się nie dzieje bez ciebie. Panika! Wielka lekcja. Wielka.

Teraz czas edycji.

No Comments

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.

Powered by WordPress