ehh
Mimo wszystko to był dobry rok. Przepracowany na własne konto. Ten przyszły będzie z pewnością przełomowy dla wielu z nas. Jeszcze raz życzę wszystkim spełnienia marzeń. Dobrej nocy.
pa
dziękuje również za odwiedziny w 2008.
Mimo wszystko to był dobry rok. Przepracowany na własne konto. Ten przyszły będzie z pewnością przełomowy dla wielu z nas. Jeszcze raz życzę wszystkim spełnienia marzeń. Dobrej nocy.
pa
dziękuje również za odwiedziny w 2008.
do nowego roku dni odliczam stronami tego przeklętego eseju, którego każde słowo kosztuje mnie wiele zdrowia. Do końca 4773 słów. Nie daje rady. Wychodzą braki z leniwych czasów.
Wczoraj przed północą to martwe miasto znów ożyło na moment,
zamieniając swe szare i zwykłe uliczki, na białe korytarze prowadzące
do jakiejś wielkiej tajemnicy. Za oknem rozbłyskiwał spadający śnieg
zapalany jarzeniowym światłem przydrożnych latarni. Kolejne cienie
zwołane niesłyszalnym głosem nawołującym do corocznej mobilizacji, raz
po raz wyłaniały się z mroku, by po chwili zniknąć pochłonięte przez
czerń betonowego horyzontu. Cisza jakiej dawno nie słyszałem pozwalała
sięgnąć głębiej do tego co było. Odrywając oczy od ekranu monitora,
spoglądałem przez moje okno, które niczym średniowieczny obraz,
zatrzymało do dziś wszystkie moje wspomnienia ukazując niezmiennie tą samą
panoramę dawnych czasów i ludzi, którzy odgrywali tu kiedyś główne role.
Rok temu siedząc w tym samym miejscu zastanawiałem się co dalej.
Kończąc poprzedni rok wiedziałem, że poprzeczka jest wysoko, że będzie
trudniej. Nie chciałem się zatrzymać i zejść z drogi. Poddać się panice
życia, które uciekało wokół mnie. Nie stanąć na widok wyrastających pięknych domów,
czy czerwonych, wypolerowanych samochodów, które z bólem na
wózkach inwalidzkich przybyły autostradami z dalekiego zachodu. Nie przerazić się
obrazem znajomych młodych mam z zielonej strony internetowej, które z
martwym uśmiechem zadają pytanie - czy wszyscy kiedyś musimy dorosnąć?
Jeśli tak, to chcę się na to przygotować.
Za oknem minął kolejny rok. W tym miejscu czas zna swoją wartość.
Każda godzina ma swoje miejsce i odpowiednią długość.
Parzona kawa smakuje tym samym mocnym, intensywnym smakiem.
Myśli zatrzymują się na dłużej. Za każdym razem wracam do tego
miejsca, do tego pokoju jako inny człowiek. Teraz wiem, że zmiana,
podróż jest mi potrzebna. Jest dodatkowym, uśpionym wymiarem tego świata,
dzięki któremu odkrywamy nieznaną dotąd siłę przyczajoną w każdym z nas.
Wracam do Indii spłacić pewien dług. Dług wdzięczności dla tego kraju
zaciągnięty kiedyś u progu nadciągającego prywatnego kryzysu średniego wieku.
Z okazji zbliżającego się Nowego roku życzę każdemu z was dużo zdrowia i własnych Indii.
Sprzedać lodówki nie mogę, gdyż ta londyńska nie do końca jest moja, ale z pomocą plastikowych przyjaciół udało się spełnić najbardziej palące marzenie i już za 60dni wracam do Indii by tam nakręcić materiał na film dokumentalny, który będzie zaliczeniem semestru letniego na TVU.
Straszny zamęt na tym grudniowym zakręcie. Co roku ciężko się wyrobić, ale odcinam się już od tego. O lodówkach napisze w Polsce, gdzie pojawię się jutro wieczorem wraz z cala biblioteką książek o teorii filmu.
pa
dam znac jak sie potwierdzi.
Tymczasem zamykam wszystkie sprawy 2008.
10 godzin wycinania, wybierania, dobierania i mam wersję demo filmu. Ponad dziewięć minut bez napisów, czegoś co nazwał bym protezą tego co było w scenariuszu i w mojej głowie. Nie wiem co o tym myśleć. Sam nie wiem jak się czuje. Muszę się przewietrzyć.
Na wykładach - Feminist Film Theory.
są jeszcze wieczory i gorąca woda zamiast palącego słońca. Wraz ze Stasiukiem jeszcze raz przemierzam Rumunię ‘w drodze do Babadag’, Cejrowski karczuje ciemne zakamarki puszczy amazońskiej, a Heyerdahl podnosi monumentalne posągi na wyspie wielkanocnej. Kolejna zima bez wyjazdu. Czekam cierpliwie na swoją kolej.
‘Bardzo możliwe, że człowiek odczuwa swoje istnienie dopiero wtedy, gdy czuje na skórze dotyk bezimiennej przestrzeni, która łączy nas z najdawniejszym czasem, ze wszystkimi umarłymi, z prehistorią, gdy umysł dopiero oddzielał się od świata i jeszcze nie zdawał sobie sprawy ze swojego sieroctwa. Wystawiało się dłoń z okna ciężarówki i między palcami przesuwało się najstarsze’ (AStasiuk)
Grudzień a ja znów myślę o jutrze, zostawiając dziś samemu sobie. Konsekwencje wcześniejszych decyzji. Słyszę ten skowyt, którego ślady zostawiam w tym miejscu już od dłuższego czasu. Wszystko przez to, że dusza już gdzieś daleko, a rozum wciąż tutaj. Zima po staremu, grzyb zjada angielskie mury, centralne ogrzewanie wysusza przełyk. Studia uziemiły mnie na dobre. Wiem, że to dla dobra jutra, ale kiedy będzie dziś?…
Powered by WordPress