wapping project


przeżywa ataki spamerskie a ja po raz trzeci w ambasadzie Indii - tym razem by odebrać wizę. Szczepienia sprzed dwóch lat nie straciły jeszcze ważności, więc pozostaje już tylko zaopatrzyć się w tablety anty-malaryczne. Do wyjazdu trzy tygodnie a ja nie miałem jeszcze czasu się poukładać.
…ale to już same przyjemności
Powoli znów zaczynam to czuć. W podróży najpiękniejsza jest jej nieliniowość. Nieskończona liczba kombinacji, wolność, nieprzewidywalność. Nie da się jej do końca opanować, zaplanować, przewidzieć. To bezimienny tłum, miejsca, przedmioty, budowle, smaki i zapachy. To ciepły wiatr tańczący na twarzach rzeźbiąc kolejne szczęśliwe zmarszczki. Nie ma znaczenia skąd wyjeżdżasz i dokąd jedziesz ważne, że niewidzialnym pilotem zmieniasz kanał własnej rzeczywistości. Wychodzisz z plecakiem, zamykasz drzwi by z hukiem zgwałcić własną codzienność i porwać ją w nowy wymiar.
Późny wieczór. Ludzie zamknięci w wagonie metra siedzą zajęci wpatrywaniem się w nicość. Te obce oczy wyraźnie próbują opowiedzieć jakąś bardzo ważną historie. Opowieść kilku ostatnich dni. Niezapłaconych rachunków, pięknej kobiety poznanej wczoraj przypadkiem na ulicy, zaliczonego egzaminu, nowych butów i kłótni z szefem. Jednak wkrótce, te same oczy, przegrywając z własną niemocą, zduszone barierą własnej samotności, znikną w tunelach zabierając tą wielką tajemnice już na zawsze. Niektórzy przewracają strony darmowych gazet, których papier jest już wyraźnie zmęczony tym całym dniem. Facet o norweskiej urodzie, powoli zasypia. Rozluźniając kark kołysze ciałem zgodnie z rytmem pokonywanych zakrętów. Śni ograniczony wyłącznie przestrzenią pomiędzy współpasażerami. Ktoś czyta książkę. Metaliczną ciszę toczącego się pociągu podkreślają mocne głosy dwóch hiszpanek przygotowanych na kolejną szaloną noc. Rozbłysk szarobrudnych neonów kolejno mijanych peronów, cyklicznie dopełnia to całe misterium. Tłum gęstniał z upływem stacji by znów zniknąć w bardziej imprezowych miejscach. Życie na każdej ze stacji toczyło się własnym rytmem. Pociąg przystawał wyświetlając zamazane obrazy na szybach wagonu. Nowi ludzie stoją, czekają, rozmawiają i rozglądają się niespokojnie. Wchodzą i wychodzą. Jakimś zrządzeniem losu siedzę zamknięty w tym samym przedziale. Obserwuje. W ręce trzymam aparat. Bez pytania z ukrycia zatrzymuje czas, kradnę tajemnice i zamykam dusze. Pociąg rusza szarpiąc w pośpiechu bezwładne ciała. Wszyscy jedziemy w tym samym kierunku, jednak każdy osobno. Po swojemu. Do tej samej stacji. Chciwi życia i wrażeń. W podróży z łatwością można to poczuć. Uśmiecham się w myślach, gdyż wiem, że zawsze mogę uciec, bo są miejsca, które mnie przygarną. Można tam dojść pieszo, bez pieniędzy, pracy i kariery. Robiąc to co chce się robić. Wszyscy jedziemy do tej samej stacji… i to jest piękne.
Wracam do eseju. Jeszcze tydzień i jestem wolny.
Na jakiś czas.
PS
W Chinach Nowy Rok. Tym razem pod znakiem bawoła i ziemi jako żywiołu.
Zapowiada ciężką prace.
George, piwo, muzyka na zywo, przewodnik po indiach i internet w kieszeni. Prawdziwa przerwa.

-Film Draft
-Film Treatment
-Film Script
-Production Report
-Critical Evaluation
-DVD
Przyszedl czas na pierwsza notke stworzona przy pomocy telefonu. Wysylam ja prosto z ambasady indyjskiej, gdzie od kilku dobrych minut z formularzem w rece, oczekuje na swoja kolej w biurokratycznej drodze do Delhi.
Tygodnik NOWY CZAS na stronie głównej zamieścił link do MY WAY.
Jest szansa na szerszą współprace. Jak zwykle dam znać co i jak.
PS.
Przepraszam za opóźnienia z pokazem filmu, niestety esej wypożyczył sobie chwilowo moje życie. Wracam już niebawem.
Od kilku dni praktycznie nie ruszam się z domu. Siedzę zamknięty razem z Bazin’em i Eisensteine’m. Na długo zapamiętam styczeń 2009.
Chwilowo nic innego nie istnieje, aż do odwołania.
Zawsze po przyjeździe z Polandii czuję się tu, jakbym wskakiwał do rozpędzonego autobusu. Trochę mija nim przyzwyczaję się do tego nowego rytmu. Ostatnie dwa dni spędziłem poprawiając film i ścieżkę dźwiękową. Wszystko już prawie gotowe. Najwięcej czasu zabiera eksportowanie materiału. Cztery procesory xeon potrzebują co najmniej trzech godzin by pokazać efekty zmian.
jeszcze kilka dni w Polsce i powrót do Londynu, gdzie czeka na mnie kilka zmian w filmie, którego internetowa premiera niestety opóźni się jeszcze o dwa tygodnie.
Powered by WordPress