Jest już dużo lepiej. Jaipur oswojony z białym człowiekiem pozwala na dużo więcej. Znów mogę wtopić się w ulicę i bardziej ją poczuć. Czasem czuję się tu jak na wielkim placu zabaw z nieskończonymi atrakcjami. Do Jaipur dotarłem nad ranem kompletnie wykończony całonocnymi samobójczymi manewrami kierowcy.
Dziś cały dzień na mieście, nie mogę się zebrać by coś napisać. Za bardzo pędzę, chyba za bardzo stresuje mnie film. Jest wyzwanie. Jutro wracam w stronę wschodnią w kierunku Agry i taj maha.
Tak…
…by zaliczyć.
pa

















