przyszedł maj
i terminy, daty, godziny zaczęły już nakładać się na siebie. Utknąłem przed monitorem by zdążyć na czas. Za miesiąc ostatni wykład, dalej już tylko film, koniec szkoły i… skończy się rok chińskiego woła a zacznie tygrysa. Po świni i szczurze zapowiada się całkiem przyjemnie, ale nie można żyć tylko jutrem. W kuchni na tapecie w dalszym ciągu Sembene i kontynuacja rozkminki kina trzeciego świata.