mniej czasu, nie mogę znaleźć miejsca, nie mogę się skupić, wszystko mnie rozprasza, dopadł mnie jakiś paniczny kryzys. Ten scenariusz zaczyna mnie przerastać. Zupełnie inaczej niż w przypadku breath, gdzie całość można było ogarnąć jedną myślą. Dziś stoję w holu olbrzymiego drewnianego domu z setką ciemnych, wręcz czarnych pokoi trzymając w ręku zaledwie wątłą świecę, którą próbuje oświetlić każdy zakamarek. Jeżeli niebawem nie uda się zapalić wszystkich świateł to będzie naprawdę źle.