Jarek Jarosz -photolife

14/01/2010

.

Filed under: 01.Life — Jarek @ 09:16 pm

Tu, czasem dobrze grają. Pozytywnie wpływa to na nocną twórczość. Tylko, że później nad ranem, zegarek w komórce zaskakuje mnie niemiło dwucyfrowa godziną i dzień w zasadzie przestaje istnieć. I wtedy, bez normalnego zmarzniętego poranka czuje się jakiś wykluczony z życia, jakbym przegapił coś wielkiego. Jakby cały świat miał do mnie pretensje i wyrzuty za moją zmiętą gębę o 12 w południe. Bez codziennego łażenia do pracy, czy szkoły trudno opanować czas. Zresztą może nie ma czego żałować. Może właśnie teraz tak ma być. Przecież styczeń jest taki piękny. Chmury zeszły tu już tak nisko, iż bez trudu przechodzą sobie przez mój pokój na 13tym piętrze. Woda w cudowny sposób skrapla się na ścianie tworząc wewnętrzny mikroklimat. Przypuszczam, że podobny do tego jaki można spotkać w lesie, gdzieś w Amazonii. Z prywatnym deszczem. Wszystko w jednym rogu, tuż przy oknie. Do tego kupiłem sobie wielkie, elektryczne, 1200 watowe słońce i atmosfera stała się tak przyjemna, że trudno wyjść z domu. I tak pewnie pozostanie przez kolejny miesiąc, może dwa. Tyle daje sobie by napisać pozostałe sześćdziesiąt minut do Lilian.

Więcej już chyba nie wyrobię.

No Comments

No comments yet.

RSS feed for comments on this post.

Sorry, the comment form is closed at this time.

Powered by WordPress