Jarek Jarosz -photolife

28/07/2010

Londres

Filed under: 01.Life — Jarek @ 03:23 pm

Stare sprawy na nowo.

I resztki filmu

leica-m4-5-of-5.jpg

leica-m4.jpg

leica-m4-4-of-5.jpg

leica-m4-3-of-5.jpg

leica-m4-2-of-5.jpg

leica-m4-1-of-5.jpg

24/07/2010

Filed under: 01.Life — Jarek @ 11:30 pm

i dalej

amsterdam-18.jpg

amsterdam-111.jpg

amsterdam-12.jpg

amsterdam-13.jpg

amsterdam-15.jpg

amsterdam-16.jpg

amsterdam-17.jpg

amsterdam-19.jpg

amsterdam-21.jpg

amsterdam-101.jpg

amsterdam-14.jpg

amsterdam-20.jpg

23/07/2010

amsterdam

Filed under: 01.Life — Jarek @ 12:41 am

amsterdam-1.jpg

amsterdam-3.jpg

amsterdam-4.jpg

amsterdam-8.jpg

amsterdam-6.jpg

amsterdam-7.jpg

amsterdam-10.jpg

amsterdam-2.jpg

amsterdam-5.jpg

amsterdam-9.jpg

amsterdam-11.jpg

16/07/2010

Bywa,

Filed under: 01.Life — Jarek @ 12:57 am

iż człowiek ma problem z wielowątkowością,
a rozwiązywanie spraw pojedynczo, jedna po drugiej często nie idzie w parze z
upływem kolejnych minut. Rzeczy szybko nawarstwiają się sprawnie blokując system neuronowy. Wówczas desperacko próbuje tłumaczyć się brakiem czasu, weny. Jest rozmontowany. Myśli rozbiegają się w przestrzeni a z braku odpowiedniej ilości czasu, kolejne sprawy przebiegają już w nie do końca zaplanowany sposób.
Coś jak tetris na co najmniej siódmym poziomie.
Czy bardziej obrazowo, jak widziałem to kiedyś w filmie “Było sobie życie”,
gdzie takie niebieskie chłopki z antenką na głowie biegały z każdą wiadomością do siwego, zaspanego, brodatego szefa, który sprawnie rozwiązywał te wszystkie problemy.
A co jeśli szef jeszcze przed trzydziestką, by nie dać się dorosłości,
zabarykadował większość neuronowych wejść, pozostawiając tylko te niezbędne do podtrzymania psychicznego balansu na właściwym miejscu? Co jeśli zostawił tylko te dzięki którym na ulicy nie wytykają go palcami? Ale, przecież człowiek ciągle musi być na czymś skupiony, dążyć do czegoś by nie myśleć o chorobie, śmierci czy innych dołujących sprawach.
Chodzi o to, że każdy chce móc usiąść i po chwili namysłu, bez zbytniego wysiłku
rozwiązać wszystkie problemy, zaplanować kolejne kilka szczęśliwych miesięcy. Wiedzieć co będzie.
Być! Bez żadnych uciążliwości, negatywnych konsekwencji bieżących decyzji.
By każdy był zadowolony… w szczególności sam właściciel tych myśli.
Można rozpychać się łokciami, ale przecież nie każdego na to stać.
Niestety (choć wciąż wierzę, że stety) równomierne proporcje połączenia duszy, sumienia,
serca i zwierzęcego pożądania to najgorsza opcja.
Taki bohater waha się przez całe życie i nigdy do końca nie popadnie w żadne skrajności.
Nie sprawdzi się jako wieczny i niepoprawny romantyk, czy egoistyczny bądź sadystyczny zboczeniec.
Jego działania oparte będą o wynik skomplikowanego równania, rzadko kiedy spontaniczne.
Salomonowe. Z których, może nie on, ale po trochu wszyscy wokół będą zadowoleni.
Ale może dzięki temu jest szansa by w jego głowie znów powstał jakiś całkiem zdrowy chaos i nowe rzeczy.

niebawem londyn i powrót do Lilian.

yo

15/07/2010

świnoujście - oświęcim

Filed under: 01.Life — Jarek @ 01:31 pm

negative0-19-24a1.jpg

negative0-05-6a1.jpg

negative0-06-7a1.jpg

negative0-10-12a1.jpg

negative0-12-14a1.jpg

13/07/2010

z planu

Filed under: 01.Life — Jarek @ 10:42 pm

 Cykał Jakub Winiarski 

39.jpg

14.jpg

24.jpg

33.jpg

53.jpg

10/07/2010

kadr

Filed under: 01.Life — Jarek @ 12:32 pm

v5.jpg

09/07/2010

making of

Filed under: 01.Life — Jarek @ 11:41 am

07/07/2010

Jadę

Filed under: 01.Life — Jarek @ 09:22 am

Dziewięć godzin z okładem przewidzianym na nieprzewidziane opóźnienie. Uwielbiam pociągi. Mogę się tak kołysać w nieskończoność. Przynajmniej dopóki kręgosłup to wytrzyma. A czuję, że wytrzymuje już mniej niż kiedyś. W czasach corocznych wypraw lipcową magistralą Bielsko – Łeba. Kiedy to do wypchanego po brzegi pociągu wchodziło się wyłącznie przez okno, a najlepsze imprezy organizowano w okolicach syfiastego kibla. Ale wtedy każdy dobrze wiedział, że było to  strategiczne miejsce warte poświęceń. Miejsce obok którego nikt z podróżnych nie przeszedł obojętnie. Właśnie tam, prędzej czy później musiała pojawić się upatrzona wcześniej dziewczyna z pobliskiego przedziału. A dalej to już różnie bywało.
Pociąg prawie wcale się nie zmienił. Co prawda w niektórych przedziałach wymienili tapicerkę a ściany zakleili tanią okleiną, ale nie mogę uwolnić się od myśli, że gdzieś tu pod tą nową warstwą tkwią jeszcze dobrze zachowane nasze flamastrowe wpisy sprzed dwóch dekad.
Od dziś Szczecin. Na kilka dni.

06/07/2010

ok no

Filed under: 01.Life — Jarek @ 06:04 am

01/07/2010

swojskie klimaty

Filed under: 01.Life — Jarek @ 01:18 pm

Chełmek. To miasto jest jak po wybuchu nuklearnym, który zabił wszystkich pomiędzy 18 a 35 rokiem życia.

jaroslaw-k.jpg

chelmek.jpg

fxcam_1277989164168.jpg

fxcam_1277989647877.jpg

fxcam_1277983604835.jpg

Powered by WordPress