Od trzech dni niebo nad londynem wygląda jak wycięte z gokarny. Nie muszę pisać jak to na mnie działa. Po eksmisji gołębiej mafii, wprowadziłem się na balkon, który normalnie przez pozostałe 360 dni jest moim meteorologicznym punktem obserwacyjnym wszelikich możliwych zamieci i zawiei. Mini stolik, leżak, laptop, czarna kawa z dużą ilością cukru i mam miejsce, którego sam cejrowski mógłby pozazdrościć.